Wolne-dziennikarstwo.pl - [Samorząd UO] 'Studenci przypominają sobie o Samorządzie, kiedy odwołujemy dzień klubowy (...) wtedy można nakrzyczeć i powiedzieć, że jest źle' [Wywiad]
wolne dziennikarstwo



Został ostatni rok do końca kadencji Krzysztofa Ciecióry, przewodniczącego Samorządu Studenckiego na UO. To już jego druga kadencja i jest na tym stanowisku nieprzerwanie od 3 lat. Zapytaliśmy Krzyśka o to jak ocenia swoje dokonania, jakie błędy popełnił oraz jak zmienił się pod wpływem działania w SSUO. Ponadto przewodniczący opowiada o tym jak dorastał do kierowania organizacją, skąd wynika bierność studencka oraz co motywowało go do dalszej pracy.

 

Jak sam mówi:

"Celem, który przyświecał mi od początku, to rozruszanie tych kwestii kulturalnych (...) po pewnym czasie, kiedy zetknąłem się z tym ogromem odpowiedzialności, ten cel schodził na boczny plan i wchodziły te kwestie lokalowe, te kwestie formalne, te kwestie finansowe. To wszystko, co dotyczyło komfortu studiowania na uczelni..."



Zapowiedź koncertu w Skrzacie - 2012

 


___________________________________

Z przewodniczącym SSUO rozmawiał Michał Kosel




Co Krzysztof Ciecióra chciałby zrobić na tej ostatniej prostej, by zapisać się na kartach historii UO?

Mamy tych pomysłów kilka, ale nie chciałbym ich w pełni zdradzać, bo jest jeszcze za wcześnie. Poza tym nasze działania, które firmuję swoim nazwiskiem, były już i tak znaczące, ponieważ udało nam się rozwiązać wiele ważnych kwestii, które były związane ze studiowaniem oraz więle kwestii dotyczących bezpośrednio samorządu. Myślę, że na chwilę obecną nie mamy się czego wstydzić. A ten ostatni rok faktycznie traktuję ambicjonalnie.

Będą odważne decyzje? Będzie jakaś bomba?

Myślę, że tak. Ja to tak traktuję. Jeśli pójdzie to po mojej myśli, to w listopadzie będzie naprawdę coś nowego, coś ciekawego i niespotykanego na skalę Opola.

Parlament Studentów RP



Zaczyna się Twój czwarty rok bycia przewodniczącym. Patrzysz wstecz - dużo rzeczy byś poprawił albo zrobił inaczej?


Tak! Oczywiście, że tak. Gdybym nie patrzył wstecz i nie oceniał swoich działań, byłbym taki trochę bezrefleksyjny, a to nie jest dobre. Wiele decyzji i wiele rzeczy zrobiłbym inaczej, ale podejrzewam, że będąc w tamtym miejscu postąpiłbym podobnie, więc nie żałuję tych decyzji, które podejmowałem; absolutnie się ich nie wstydzę i biorę za nie pełną odpowiedzialność.

Jak to wyglądało na początku?

Pierwszy i drugi rok mojej działalności to absolutnie była ostra jazda bez trzymanki, bo ja nie byłem osobą, która została wprowadzona do Samorządu. W zasadzie całą nową ekipę sam musiałem wprowadzić, zostało kilka osób ze starej ekipy, ale to nie były na tyle dobrze zaznajomione osoby z prawami stricte samorządowymi, bym mógł w pełni opierać się o ich pomoc. Dlatego też przez pierwszy rok wszystkiego się uczyłem, poznawałem całe środowisko, w międzyczasie udało nam się zrobić wiele ciekawych akcji, m.in. udało nam się ożywić na nowo skrzata, odmalowaliśmy go, dużo kultury tam się działo, w międzyczasie walczyliśmy o różnego rodzaju drobne i indywidualne sprawy studenckie, których pilnowaliśmy każdorazowo. Równolegle do tego wspieraliśmy władze w powstawaniu i budowaniu SCK; to dzięki nam tutaj jest bardzo dużo sprzętu elektronicznego; to dzięki nam jest takie studenckie Radio Sygnały; to dzięki nam, dzisiaj sobie przypomniałem, są chociażby te rozkładane krzesła na sali widowiskowej - to też jest niby taka drobna rzecz, ale niezmiernie zmieniająca oblicze tego miejsca.

 

Piastonalia 2011 odebranie kluczy od miasta

Nie wszyscy studenci są jednak tak aktywni i zawzięci?

Przede wszystkim to nie jest tylko nasza bolączka o Polskę, ale najbardziej boli taki niski poziom świadomości obywatelskiej samych studentów. Bardzo mało ludzi jest zainteresowanych działalnością, mało jest takiej zadziorności i chęci walczenia o swoje - to jest największy problem Samorządu. My nie możemy interweniować, kiedy nie mamy zgłoszenia jakiejś konkretnej sprawy od studentów. Najczęściej widzimy walki i awantury w momencie związanym ze stypendiami. Czas pokazał, że najczęściej były one zupełnie niepotrzebne. Studenci też przypominają sobie o Samorządzie, kiedy odwołujemy dzień klubowy - wtedy też jest okres, by na ten Samorząd nakrzyczeć i powiedzieć, że jest źle i be...

Ja bym też życzył całej nasze społeczności tego, by studenci byli bardziej zaangażowani i chętni do tego, by działać i bardziej się angażować. To byłoby bardzo potrzebne i bardzo przydatne.

Jak sobie zestawiasz teraz te wszystkie dokonania, to jaką ocenę byś sobie wystawił?

Na chwilę obecną mam świadomość, jak niewiele, mimo wszystko, udało się zrobić i jakie duże są potrzeby; jak wielu tematów i płaszczyzn nie udało się podjąć, ale to też jest trochę z tego względu, że zajmowaliśmy się innymi sprawami, które też nam dobrze wyszły i odświeżyliśmy pewne tematy, i na nowo zdefiniowaliśmy wiele kwestii odnośnie uczelni. W tym roku też wprowadzimy wiele rzeczy, które tak naprawdę muszą wejść na stałe, tak jak to szkolenie dla pierwszorocznych, które jest organizowane przez Samorząd. To jest bardzo ważny temat i to będzie bardzo duży krok do przodu. Nie raz zdarza się, że studenci będący na 2-3 roku nie wiedzą, kim jest rektor albo dziekan.

 
Inauguracja roku akademickiego 2010/2011

Macie jakiś pomysł by z tym walczyć?

Chcemy wprowadzić szkolenia dla samorządowców, na to nawet jest zapis w regulaminie odnośnie szkolenia co pół roku, ale ten zapis jest martwy jak na razie. Chcemy też na nowo to zdefiniować. Kolejnym krokiem milowym są kwestie odnoszące się do stypendium, chcemy to wprowadzić w elektronikę, w Internet, aby tę papierologię niweczyć.

Dlatego też jest masa takich obszarów działań, których na pierwszy rzut oka nie widać, a które realnie wpływają na jakość pracy Samorządu oraz całej uczelni. Członkowie Samorządu biorą udział w dziesiątkach komisji i spotkań, współorganizujemy również mnóstwo wydarzeń. Naprawdę na co dzień mamy bardzo dużo pracy.

 

Co byś poprawił?

Przede wszystkim właśnie przekazywanie informacji, czyli tego, co się dzieje w Samorządzie, bo wykonujemy bardzo dużo zadań i działań, ale przez ich wykonywanie i brak czasu nie przekazujemy tego dalej. Dlatego istnieje takie przeświadczenie, że nic nie robimy, że nic nie działamy, że tylko odcinamy kupony od tego, że jesteśmy w samorządzie i mamy lepsze oceny z egzaminów. Nie, to nieprawda! Jesteśmy raczej tą grupą, która oblewa te egzaminy (śmiech) i musi poprawiać cały czas, i ciągle musi błagać o drugie terminy. Jest jeszcze większe oczekiwanie względem nas - wzorem słynnego mgra Habra, który świetnie się uczył i działał w Samorządzie, teraz oczekuje się tego również od innych. Taka postawa jest także u wielu pracowników uczelni. W tym roku chcemy dalej realizować kolejne plany oraz szlifować te projekty, których jeszcze nie udało się wprowadzić lub które wprowadzamy, tak by jak najwięcej po nas zostało. A wydaje mi się, że już mamy całkiem bogaty dorobek, będzie trzeba gdzieś to opisać i zgromadzić w jednym miejscu, żeby to nie było tak porozbijanie w wielu miejscach; tak, by każdy zainteresowany mógł się z taką listą zapoznać. Jestem, rzecz jasna, świadomy wszystkich naszych niedoskonałości, ale też chcemy przekazać czytelnikom, że często musimy łączyć sprawy prywatne czy rodzinne ze sprawami uczelnianymi, musimy zaliczać te przedmioty, jak i również musimy jakoś się utrzymywać, musimy pracować, a dodatkowo właśnie działamy tutaj - w Samorządzie - w zasadzie całkowicie bezpłatnie, dlatego mamy prawo czasem potykać się i popełniać błędy, ale nie robimy tego oczywiście w sposób zamierzony.


Urodziny radia Sygnały - kwiecień 2013 audycja zarządu


Czy, przejmując Samorząd 3 lata temu, Krzysiek Ciecióra miał jakąś misję? Jakąś wizję tego Samorządu albo czegoś, czego musi dokonać jako przewodniczący?

Przede wszystkim wyszedłem z założenia, że nie da się robić organizacji studenckiej bez lokalu, bez miejsca, gdzie można się spotkać, gdzie można porozmawiać, gdzie można zostawić swoje rzeczy. To nie dotyczy tylko nas, bo załatwiliśmy lokal również AZS-owi, na nasz wniosek zostało wydzielone także miejsce dla dużej organizacji Studenckiego Forum Kół Naukowych, teraz załatwiamy również lokal dla Gazety Studenckiej, dlatego ta podstawa lokalowa musi być. Staramy się również, by poszczególne Samorządy Wydziałowe miały swoje pomieszczenia. Udało się to na prawie i na filologii, jest też pośrednio na H-P, jest na chemii, walczymy teraz o pozostałe wydziały. Właśnie tego się nauczyłem, że nie ma sprawnej organizacji bez pomieszczenia, bez siedziby. Kolejna kwestia to finansowanie, by mieć po prostu pieniądze na to, aby działać i to w końcu udało się uzyskać - pewność tego, że będzie stałe dofinansowanie naszych działań ze strony uczelni, ale też uzyskaliśmy wiele pieniędzy z zewnątrz na podstawie grantów czy barterów. Kolejny etap to unormowanie kwestii formalnych i regulaminowych tak, by w obronie studenta stały przepisy oraz tak, by student mógł liczyć na to, że pisząc pismo będzie mógł liczyć na pomoc z naszej strony.

 

Nastawienie początkowe różni się od tego obecnego?

Teraz, po tych 2-3 latach działalności, przestawiły mi się pewne priorytety. Pewnie ten rok będzie zupełnie inny od pozostałych, to się okaże dopiero, ale tym najważniejszym celem, który przyświecał mi od początku, to rozruszanie tych kwestii kulturalnych, zrobienie naprawdę fajnej oferty rozrywkowej dla studentów – tak, aby mogli bardzo ciekawie i aktywnie spędzić czas po zajęciach i to też się w dużej mierze udało. Oczywiście po pewnym czasie, kiedy zetknąłem się z tym ogromem odpowiedzialności, jaka spoczywa na Samorządzie, ten cel schodził na boczny plan i wchodziły te kwestie lokalowe, te kwestie formalne, te kwestie finansowe. To wszystko, co dotyczyło komfortu studiowania na uczelni - te cele tak naprawdę przysłaniały kwestie rozrywkowe, które były najbardziej wyraziste, ale teraz są dla mnie najważniejsze, czyli ten komfort studiowania, kwestie regulaminu. Tak naprawdę to na nasz wniosek weszły wszelkie zmiany.
Oczywiście jest też kilka innych drażliwych rzeczy, jak na przykład praca dziekanatów - temu też w tym roku chcemy się przyjrzeć od tego roku próbować coś zmienić.

 

Nagroda Rektora marzec 2012


A jak miałbyś krytycznie spojrzeć na swoją pracę, to co byś zmienił?


Właśnie ta kultura. Mówię tutaj o pierwszym roku. Momentem przełomowym w mojej działalności studenckiej był wyjazd na konferencję Samorządu Studenckiego, kiedy to zetknąłem się z działaczami z innych miast, z innych uczelni oraz z ich pomysłami i inicjatywami. Tak naprawdę zetknięcie się ze światem zewnętrznym natchnęło mnie i zreflektowało. To była chyba najważniejsza moja decyzja – decyzja o przeznaczeniu pewnych środków finansowych na wyjazd mój i innych działaczy na zewnątrz.

Co się wtedy zmieniło?

Wszystko, wtedy tak naprawdę wszystko się zmieniło. Przeszliśmy bardziej do kwestii formalnych, do ustaw, do tych spraw formalno-bytowych. Tak naprawdę to był punkt kulminacyjny całej działalności w SSUO.

 

Kiedy to było?

To był 2011 rok, czyli jakieś 6 miesięcy po przejęciu służby w Samorządzie. I to dopiero wtedy zetknąłem się z profesjonalnymi szkoleniami, z wieloletnimi działaczami i profesorami, dzięki którym z innej strony zobaczyłem to, jak powinien działać Samorząd. Wepchnąłem w ten świat również inne osoby z naszego Samorządu i dzięki nim udało nam się unormować tak wiele kwestii. Również to moje zaangażowanie przyniosło pewien efekt, ponieważ Uniwersytet Opolski czy Samorząd Studencki Uniwersytetu Opolskiego jest już rozpoznawalny i znany. Zostałem również wybrany do Rady Studentów - to jest dziesięcioro studentów z całego kraju, którzy tworzą tę Radę Studencką, która jest organem opiniodawczym i uchwałodawczym dla Parlamentu Studentów RP, który z kolei jest ustawowym reprezentantem studentów przed Ministerstwem. W tym aspekcie jest to chyba ogromny skok i tego zawsze brakowało. Najważniejszą kwestią związaną z jakąkolwiek działalnością jest otwieranie się na zewnątrz, otwieranie się w innych miejscach i mądre wprowadzanie tych nowości na naszym gruncie. Stąd też te szkolenia dla Samorządu, z którymi my jako pierwsi wystartowaliśmy rok temu, również my jako pierwsi wystartowaliśmy z nowym systemem stypendialnym, to na nas patrzono, to na nas wzorowano się w innych ośrodkach akademickich, to też jest bardzo ważne.

Parlament Studencki 2012



Samorząd Studencki to nie tylko Krzysztof Ciecióra...

Tak, tak (śmiech), to jest grupa wspaniałych ludzi, którzy oddają bardzo dużo czasu i poświęcają bardzo energii, by ten Samorząd tworzyć. Jest to Natalia Różańska, szefowa biura, rzeczniczka prasowa, osoba, bez której sprawne działanie biura i wszystkich imprez nie byłoby możliwe. Jest Krzysiek Jędrysiak, który od wielu lat nas wspiera, który prowadzi wszystkie działania administracyjne, to on pomaga nam w rozliczaniu wielu kwestii w kontaktach z administracją uczelni - to też jest bardzo ważne (śmiech), bo nawet nie zdajecie sobie sprawy, jaka to jest trudna działka, żeby cokolwiek zrobić, aby jakąkolwiek umowę podpisać przez uczelnię, to jest naprawdę wiele tygodni pracy nad jedną umową, a przypominam, że chociażby na same Piastonalia trzeba ich podpisać co najmniej dwadzieścia. Jest Natalia Majer, moja zastępczyni, osoba, która wspiera nas we wszystkich newralgicznych punktach. Jest Oskar Woźniak, jeden z naszych najmłodszych członków, który zabezpiecza nam kwestie prawne i legislacyjne, z którymi na co dzień się ścieramy, z którymi mamy ciągle do czynienia. Są inne osoby, które nas wspierają. Jest Szymon Wolf, który pracuje w SCK i w sposób znaczny wspiera nas oraz pomag w tych kwestiach kulturalnych. Jest Czarek Pawęzki, szef SCK, który czuwa nad całością i dzięki któremu mamy pewność, że nic się nie zepsuje. Ale jak już coś się zepsuje, to on będzie tą osobą, która się tym zajmie i zrobi to od początku do końca. Jest Leszek Bil, który działa w Radiu Sygnały, z którym bardzo ściśle współpracujemy i które to bardzo nam pomaga. Jest całe gro senatorów, którzy działają w senatach i komisjach. Jest też coś, co powinno być krwiobiegiem Samorządu Studenckiego, czyli Samorządy Wydziałowe. Ttam też jest gro ludzi, którzy działają. Im życzę, by wziąć więcej rzeczy w swoje ręce i tam tupnąć nogami. Jest do tego przestrzeń i jak najbardziej potrzeba.
Najważniejsi na koniec - nasi wolontariusze, którzy przychodzą tutaj po to, by fajnie spędzić czas, ale też pobawić się i popracować.

 

Przypomnijmy - Ci wszyscy ludzie, których wymieniłeś na tych wszystkich pozycjach, to są osoby, które same się wykształciły poprzez własne działania i pracę.

Tak, właśnie. Często się z tym stykam: "a co mi daje Samorząd, co mi może dać?". Ja mogę powiedzieć, że mi osobiście dał wszystko - wiedzę, obycie, umiejętności i świadomość na temat tego, jak niektóre rzeczy trzeba załatwiać. Ja to widzę właśnie po moich współpracownikach, którzy śmiało mogą iść w świat i mogą największe czy najtrudniejsze rzeczy załatwiać. Właśnie chociażby Czarek czy Szymon - tylko swoją pracą pokazali, że na coś ich stać, przez co władze uczelni to doceniły i zauważyły, i zmotywowały zatrudnieniem, a to jest fajna sprawa, bo mogą robić to, co lubią. To samo widzę po członkach obecnego zarządu, że są to osoby, którym przyjemność sprawia robienie tego, co robią, widzą w tym sens, podchodzą do tego ideowo. Są już zmęczeni, wszyscy jesteśmy zmęczeni, to też już widać, ale to absolutnie nie wpływa na jakość tej pracy. Są to osoby, które na łopatki kładą dziesiątki innych osób w jakikolwiek innych zagadnieniach.
Chciałbym też podkreślić, że zawsze starałem się otaczać ludźmi zdolniejszymi od siebie, mądrzejszymi do siebie i za takich właśnie uważam moich pracowników, a także za gotowych do nowych wyzwań – są to osoby, które potrafią na bieżąco uczyć się nowych rzeczy. Myślę, że właśnie taką ekipę stanowimy.

Czy było tak, że przyszedłeś do Samorządu jako Krzysiek, a wyszedłeś już jako Krzysztof?

(śmiech) Tak, myślę, że tak. Ale zawsze będę tym starym Krzyśkiem i mam nadzieję, że to nigdy ze mnie nie wyjdzie. Myślę, że przez te 3 lata nauczyłem się bardzo dużo. Czasem mówi się, że się zmieniłem, że inaczej się zachowuje - możliwe że tak jest, bo miałem styczność z zupełnie innymi okolicznościami niż wiele moich kolegów i koleżanek. Nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym, kim jest Krzysztof Ciecióra, ale przede wszystkim uważam się za człowieka, który poświęcił się idei samorządu; który chce realizować oraz reprezentować interes studentów; który jest otwarty na wszelkie studenckie inicjatywy i pomysły, na ich problemy; ale także za człowieka, który zawsze taki był.


Remont skrzata 2010


Na sam koniec powiedz mi, co Krzysztof Ciecióra chciałby robić w przyszłości? Jak już skończy studia?

Chciałbym robić to, co teraz robię. Nie być przewodniczącym (śmiech), ale chciałbym realizować projekty, chciałbym organizować, chciałbym otaczać się ciekawymi i kreatywny ludźmi – ludźmi sukcesu, bo takie osoby mnie fascynują. Żyjemy jednak w takiej mentalności, że jak komuś się coś uda, że jak ktoś się wyróżnia czy wybija, to raczej nie przysparza mu to sympatii. Często tak się zdarza, a ja właśnie takie osoby podziwiam i bardzo lubię wśród nich przebywać, chciałbym z nimi współpracować. Myślę, że będę działać dalej, jeśli już znajdę jakąś pracę. Wiadomo, są sprawy bytowe i ekonomiczne, ale na pewno one mnie nie zniechęcą, by działać społecznie, działać w jakimś wolontariacie, robić jakieś projekty, robić różne eventy, które będą mi sprawiały radość. Nie chciałbym dać się zaszufladkować. Nie chcę być nudnym Kowalskim, który codziennie będzie robił to, co musi robić - chciałbym robić to, co lubię, a lubię działać aktywnie, działać wśród ludzi, lubię rozwiązywać problemy, lubię podejmować wyzwania. Bo cała moja działalność w SSUO była właśnie chęcią podejmowania wyzwań.

Taka działalność to też pewnego rodzaju ryzyko - warto było?

Oczywiście, że tak! Słuchaj, jak najbardziej było warto. Do teraz pamiętam taki obrazek z sieci, który mógłby się stać swego rodzaju mottem, że "statki najbezpieczniejsze są w porcie, ale nie po to się je buduje".




Więcej opinii w temacie Uniwersytetu Opolskiego znajdziesz na profilu Twitterowym autora:


Wyświetlenia: 5403
Proponowane artykuły