[KRÓTKO] Czy Studia powinny dawać pracę?
wolne dziennikarstwo
<

[KRÓTKO] Czy Studia powinny dawać pracę?

>


"Studia dają wędkę, nie rybę" - z portalu http://www.edulandia.pl/



 Ostatnimi czasy mieliśmy okazję śledzić zażarte spory polityków na temat uczelni wyższych. Spór ten opierał się głównie na propozycji reformy uczelni tak, by kształciły pod bezpośrednio pod rynek pracy. Narasta także przekonanie, że uczelnie wyższe powinny zapewniać studentom pracę po zakończonych studiów.

Nikt jednak nie wziął pod uwagę, że to sprawa na tyle indywidualna, że nie można jej zapakować na taśmę i produkować masowo pod rynek pracy, który może być chłonny w momencie startu danego (dobrze zapowiadającego się) kierunku i przesiąknięty w momencie jego zakończenia.

Co Wy myślicie?
-Czy studia powinny dawać pracę?
-Czy uczelnie wyższe mają dać nam możliwości i perspektywy rozwoju, a wykorzystanie tych dóbr zależy jedynie od nas?
-Skąd wziął się mit "STUDIA DAJĄ PRACE"?
-Czy uczelnie wyższe nie były niegdyś od kształcenia kadry kierowniczej, wyróżniającej się spośród "przeciętniaków"?



Czekamy na WASZE głosy! Nie bądź bierny - Zabierz głos w dyskusji!

Rafał Wałęka

 żaden papierek nie daje pracy, choćbym i miał dyplom z latania to nikt mnie nie zatrudni jeśli latać nie będę umiał lub inni będą umieli latać lepiej. Studia mają rozwijać to w czym jesteśmy dobrzy lub chcemy być dobrzy. To przedsmak dorosłości, ale jeszcze nie dorosłość. Nie mniej jednak uważam, że uczelnie powinny bardziej się angażować w pomoc studentom i absolwentom jeśli chodzi o pracę.

Tomasz Bojnicki

Studia nigdy NIE ZAPEWNIÄ„ pracy, tak samo jak zapinanie pasów w samochodzie albo nie wychodzenie z domu nie gwarantuje, że nie złamiesz nogi albo cegła spadnie Ci na głowę (ew. podstawić jakikolwiek wypadek).
Wszystko zależy od jednostki i tylko Ty(st
udent) jesteś w stanie poprzez swoją pracę, zaangażowanie, szukanie i rozwijanie pasji, dociekliwość, zwracanie uwagi na pozornie nieistotne detale i czasem irytujące dla niektórych "szukanie dziury w całym" dać sobie szansę na większe możliwości znalezienia pracy.
Uniwersytet i ludzie z nim związani na pewno pomogą w rozwijaniu tych zainteresowań. 
Reszta to juz Twoja brocha.

Weronika SAHAR Litwin

Głosy przedmówców są takie same i nic dziwnego - już na pierwszym roku jasno dano nam do zrozumienia, że jak nie weźmiemy sami się do roboty, nie postaramy o praktyki, nawet chociażby o wolontaryjne udzielanie się GDZIEKOLWIEK, to nici z naszej przyszłości. 
Ja bym zadała to pytanie trochę inaczej: dlaczego szkoły średnie wypuszczają maturzystów z przekonaniem, że po studiach od razu dostaną posadkę? Może dlatego, że jest niż demograficzny i każda szkoła licealna daje reklamę: chodź do nas, zdaj maturę, idź na mega studia i dostań mega pracę. Ten problem mają już licealiści, którzy stają się studentami.

Julia Morgoń

Nikt nie powiedział, że studia zagwarantują Nam pracę. To wszystko zależy od Nas, czy będziemy chodzić na zajęcia tylko po to, by zaliczyć dany przedmiot, czy będziemy robić coś "poza" i sami rozwijać się w kierunku, w którym chcemy iść w przyszłości. Każdy jest odpowiedzialny za siebie, nie jesteśmy dziećmi i decydujemy sami o swojej przyszłości i musimy sami sobie ją zagwarantować. Studia, owszem, dadzą nam jakiś tam papierek, ale nie dostaniemy pracy TYLKO dzięki temu. Liczą się Nasze chęci, dodatkowe umiejętności jak i również Nasza determinacja i wytrwałość.

Mateusz Tusiński

 Kwestia zapewnienia studentowi pracy po trzech czy pięciu latach kształcenia zawsze będzie budziła duże kontrowersje. W moim przekonaniu ciężar spada na stronę uczelni jak i samego studenta. Moim zdaniem łatwiej w tej sprawie mają uczelnie techniczne, które powinny podpisywać umowy z zakładami pracy, mającymi zapotrzebowanie na ludzi w danym kierunku wykształcenia. To samo winno być robione na Uniwersytecie. Jednak nie może być tak, że podpisana zostanie umowa, a na tym się skończy. Zakłady w porozumieniu z wykładowcami powinny tak dostosować program, żeby absolwent opuszczając mury uczelni, a przyjmując się w zakładzie pracy, z którym jego uczelnia miała porozumienie – wchodził do środowiska, które zna, które nie będzie mu obce i w którym będzie się musiał wszystkiego nauczyć. Tyle ze strony uczelni.
Gdy idzie o studenta to przede wszystkim jego chęć do samorozwoju, poszerzania horyzontów, a także wytężonej pracy. Nie wystarczą obecności na każdym wykładzie, a także 5 z każdego następnego egzaminu. 
Kluczowe jest połączenie tych dwóch kwestii, jednak w związku z brakiem tej pierwszej – wszystko zostaje w Twoich rękach – Studencie

Amadou Guindo
Widzę wiele opinii przychylnych tezie, że po studiach absolwent wyższej uczelni sam powinien zadbać o swój dalszy los. Ten bardzo powszechny -ostatnio- punkt widzenia wydaje mi się zbyt jednostronny. Jeżeli uczelnia powinna kształcić ludzi o wysokich kompetencjach i szerokich horyzontach, a pieniądze na ten cel zabierane są z naszych podatków, to dlaczego nie mielibyśmy jej rozliczać z tego jak Ci "kompetentni i wykształceni" ludzie radzą sobie na rynku pracy ? 
Od razu zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem modelu w którym uczelniane programy miałyby zostać podporządkowane biznesowym zapotrzebowaniom rynku pracy. Z drugiej strony sytuacja nie jest czarno-biała i jakość kształcenia ma, moim zdaniem, wiele wspólnego z poziomem bezrobocia.

Michał Kosel

Pytanie kto nam wmówił, że STUDIA DAJÄ„ PRACĘ? Z tego co pamiętam, nikt nam tego NIGDY nie obiecał. Przekonanie studentów i społeczeństwa jest jednak inne.

Moim zdaniem Uniwersytet od zawsze szkolił kadry kierownicze. Jednostki, które poprzez swoje nadzwyczajne zdolności rozwijały się i wybijały na tle innych. Jeśli student (nawet kierunków powszechnie uważanych za bezużyteczne jak filozofia czy socjologia) zacznie podchodzić do swojego wykształcenia jak ta unikalna jednostka, będzie inwestował w siebie, rozwijał się po swojemu to większość uczelni umożliwi mu dobrze rokujący start na rynku pracy już na 4,3 roku. Chodzenie na wykłady i zaliczanie przedmiotów to wg mnie 1/5 całej "inwestycji" jaką jest 5 lat studiów.

Jeśli jednak student podejdzie do studiów i swojego rozwoju masowo, mając masowe roszczenia, masowo narzekając i masowo idąc na łatwiznę - to i rynek pracy podejdzie do niego masowo. Czyli w ogóle.

Ania Gawlik

 Studia dają wykształcenie, wiedzę teoretyczną, a często nawet sam papierek, bo nie ukrywajmy, niektórzy studenci całe 5 lat potrafią prześciągać. Pracę daje pracodawca, czyli ktoś, kogo musimy urzec nie tylko kwalifikacjami, ale i osobowością, podejściem do pracy, motywacją, często kreatywnością, pomysłami i umiejętnościami praktycznymi. Studia to tylko środek, który otwiera nam drogę do pewnych profesji.


Wyświetlenia: 1930