[KRÓTKO] Zakaz wynoszenia książek z biblioteki - administracja vs. studenci?
wolne dziennikarstwo
<

[KRÓTKO] Zakaz wynoszenia książek z biblioteki - administracja vs. studenci?

>




Kilka dni temu na Facebooku powstało wydarzenie, na którym organizatorki namawiały studentów, by w jednym dniu spróbowali wynieść książkę z biblioteki w celu skserowania. Jak wiadomo jest zakaz, a akcja ta ma na celu go usunąć. Koszt skserowania strony w bibliotece to 15 groszy.

Co o tym myślicie? Czy zakaz jest słuszny? Czy jest możliwy jakiś kompromis?

https://www.facebook.com/events/548858595160850/?ref=2

Nie bądź bierny - dyskutuj! To także Twoja uczelnia!

Weronika SAHAR Litwin

Moja opinia jest niejednoznaczna. Z jednej strony pomysł z flash mobem jest świetny - dziewczyny nie tylko stworzyły akcję, ale przede wszystkim zauważyły problem i stały się motywatorem dla innych :) Faktycznie, 15 groszy za stronę to ciut za dużo - a tyle żąda Biblioteka w Collegium Civitas. W DS Spójnik jest to 9 groszy... Dlaczego więc nie wybrać bardziej ekonomicznej wersji?
Z drugiej strony wynosiło się do kserowania jedynie za uprzejmością Pań Bibliotekarek, nie dlatego, że istniej taka możliwość. Przeważają zdecydowanie egzemplarze z oznaczeniem "L" jako lektorat czyli książka do przeczytania NA MIEJSCU. Nie raz próbowałam znaleźć materiały w tzw. teczce wykładowcy, która okazywała się być pustą, bo ktoś pożyczył do skserowania i nie oddał. Skoro teraz biblioteka zaostrzyła już istniejący regulamin, to dlaczego mamy się buntować? Bo wygodniej jest skserować książkę taniej... 
Zawsze znajdzie się w grupie ktoś, kto sprawi, że miarka się przebierze i strona oferująca pomoc przestanie "iść na rękę" - a szkoda!

Amadou Guindo

Jestem absolutnym przeciwnikiem zaostrzania regulaminu. Przecież każdy kto brał książkę do skserowania musiał w zamian oddać indeks i wypełnić odpowiednią karteczkę. Kilkukrotnie musiałem zostawić bibliotekarkom telefon komórkowy, bo nie miałem przy sobie legitymacji. Czy to za mało żeby kontrolować stan tych kilku książek, które tak naprawdę zmieściłyby się na jednym kindle ?

Biblioteka jest dla czytelników i to im powinna służyć, zamiast wygodzie personelu, który ją obsługuje. Dwie skromne kserokopiarki są drogie, trzeba je ręczne obsługiwać i bardzo szybko zaczną generować olbrzymie kolejki. Mamy małą bibliotekę w której rzadko pojawiają się studenci, głośne rozmowy są tam na porządku dziennym, przeprowadzane zarówno przez studentów, pracowników naukowych i personel. Nie pogarszajmy sprawy, bo za niedługo panie bibliotekarki będą musiały zachęcać do biblioteki jak Gonzalo ,w „Trans-Atlantyku” Gombrowicza, który zaczął zatrudniać czytelników i płacić im „bo już mnie wstyd, że tak wszystko nieczytane leży”.

Ania Gawlik

Myślę, że zakaz może pozostać, pod warunkiem, że każda biblioteka/czytelnia zapewni nam ksero na miejscu. Rozumiem, że został on stworzony po to, by pojedyncze egzemplarze nie znikały z biblioteki, dzięki czemu każdy student będzie mógł z nich skorzystać w każdej chwili, jednak nie oszukujmy się - ksero książek jest dla studenta nieraz wybawieniem, zwłaszcza tych nielicznych egzemplarzy, dlatego zakaz dla mnie będzie ok, jeśli w każdej czytelni stanie ksero w przystępnej cenie.

Monika Bązi

Jeśli byłoby na miejscu tanie ksero, to można nie wynosić książek. Ale nie wszędzie niestety jest. Dlatego potem zaczyna się kombinowanie z robieniem zdjęć. Z resztą myślę, że to biblioteki są dla studentów, a nie na odwrót... A książek nie używa się tylko w tym jednym momencie, kiedy siedzimy w czytelni.

Paweł Wojtun

Tak sobie myślę, że temat dla mnie aktualny bo akurat rozpoczynam pracę nad magisterką. W ostatnich dniach zrobiłem ponad 400 zdjęć (2 str na zdjęcie) co daje jakieś 800 str... Nie wyobrażam sobie kserować tego wszystkiego. Temat kłopotliwy..faktem jest, że dawniej częściej były problemy z brakiem dostępu do książek, bo ktoś je akurat wyniósł i nie spieszył się ze zwrotem. Teraz wszystko jest ale faktycznie ksero jest drogie... za drogie. Moim zdaniem ograniczenie samo w sobie nie jest złe, problemem jest zbyt wysoka cena ksera. Tu bym osobiście szukał rozwiązania. Rozwiązaniem mogłoby być również udostępnienie tych pozycji, których jest więcej niż dwie, i są zwykle najbardziej oblegane do wypożyczenia. Sam ostatnio poprosiłem o to by móc wypożyczyć jedną z książek, bo były ich chyba 4 egzemplarze i bez problemu pozwolono mi ją wypożyczyć. Może zatem mała inwentaryzacja też byłaby sensowna.

Joanna Matlak

Sprawa jest trudna bo obie strony chcą bronić swoich interesów. Studenci pieniędzy (:P), a bibliotekarki książek. Wcale się nie dziwię że jest zakaz wynoszenia, skoro książki nie wracały na czas itp. Jak dla mnie rozwiązaniem byłoby a) tańsze ksero b) przy usuniętym zakazie, większe kary za niezwracanie lektur.

Michał Kosel

Sytuacja z poniedziałku (dzień przed akcją):

z dwóch dostępnych kser, działa jedno, a przede mną do kolejki czekają dwie pozycję 300-stu stronicowe do przekserowania. Od miłej (nie można powiedzieć, że nie) Pani w bibliotece udało mi się wyciągnąć, że wcześniej nie do końca zgodnie z prawem można było wynosić książki i, że wynoszenie nie jest praktykowane w żadnej bibliotece w Polsce. Przepisy się zaostrzyły i w sumie się nie dziwie, widocznie książki nie wracały lub były z nimi problemy.

Akcję popieram w 100%, cieszę się, że inicjatorem są dziewczyny z mojego roku. Trafnie zauważony problem z kserowaniem. Myślę, że powinniśmy mieć możliwość wypracowania systemu, który pozwoli krótkoterminowo wynosić książki np. na legitymację studencką.

Nie ukrywajmy, jeśli już pojawiamy się w bibliotece to w większości przypadków na ostatnią chwilę. Ciężko czekać kilkadziesiąt minut, aż ktoś skseruje całą książkę lub naprawi niedziałające, w tym przypadku drugie ksero.


Wyświetlenia: 2137